|
| Finały – zaciekła gonitwa Ludviga Hunsbedta | 15.09.2008, 12:07
Biegi finałowe to najbardziej oczekiwany przez licznie zgromadzoną publikę moment zawodów. Biegi finałowe, co prawda dostarczają ogromnych emocji a walka dla niektórych kończy się czasami właśnie w którymś z biegów, ale to finały pokazują ostateczne wyniki zawodów i tak też było w Słomczynie. Przed finałami niejeden kibic zastanawiał się czy w dywizji 1 rozstrzygnie się rywalizacja o tytuł Mistrza Europy i czy w dywizji 1A Pinomaki zdobędzie upragniony tytuł Mistrza dywizji 1A.
Walka w finałach rozpoczęła się w Słomczynie w niedzielne popołudnie. Marcus Gronholm wystartował w finale C dywizji 1. Aby awansować do pierwszej dziesiątki musiałby wygrać swój finał i wystartować w finale B i zapewne taki był jego plan. Zadanie było jednak bardzo trudne, bo stanął na starcie obok sław rallycrossu takich jak: Guttorm Lindefjell i Jean Luc Pailler. Okazało się, że wszystkich zawodników pokonał Pavel Koutny i to on przeszedł do finału B. Marcus Gronholm zajmował przez jakiś czas czwartą pozycję w tym biegu, ale ostra potyczka Lindefjella i Paillera pozwoliła awansować Finowi na drugą pozycję. Tym samym niestety nie przeszedł on do finału A w swojej klasie, czym zasmucił swoich fanów.
Ostatecznie Marcus Gronholm w końcowej klasyfikacji zawodów zajął dwunastą pozycję.
Finał B to zaciekła walka o zwycięstwo Ludviga Hunsbedta. Kierowca Volvo jako jedyny mógł jeszcze przeszkodzić Hansenowi w zdobyciu czternastego tytułu Mistrza Europy. Aby tego dokonać musiał wygrać finał B i tam zmierzyć się bezpośrednio z Hansenem. Pierwszy etap planu udał się i Hunsbedt awansował do pierwszej szóstki dywizji 1.
W ostatnim biegu dywizji 1 na prowadzenie wysunął się od razu Sverre Isachsen. Hunsbedt, po ostrej walce w pierwszym zakręcie, ratował się poboczem a jego rywal Jernberg atakujący Isachsena odbił się od niego i wypadł również na pobocze, spadając na ostatnią pozycję w biegu. Michael Jernberg próbował później odrobić straty, jednak po zderzeniu się z innym zawodnikiem, walkę zakończył ponownym obrotem na torze i stratą do liderów.
Sverre Isachsen utrzymał pierwszą pozycję i wygrał w Słomczynie. Komplet punktów daje Norwegowi szansę na awans do pierwszej trójki dywizji 1 na koniec sezonu.
Drugi finiszował Ole Kristian Nottveit, a trzeci był kolega z zespołu Marcusa Gronholma, Andreas Eriksson. Kenneth Hansen finiszował na czwartej pozycji. Pomimo, iż nie wygrał finału w Słomczynie zapewnił sobie tytuł Mistrza Europy w dywizji 1. To już jego czternasty tytuł w cyklu MERC!! Kenneth Hansen to niekwestionowany Mistrz Europy w Dywizji 1 cyklu Mistrzostw Europy Rallycross 2008.
Jusii Pinomaki zwyciężył w dywizji 1A. Fin wyraźnie dominował w Słomczynie w swojej klasie. Główny rywal Zdenek Cermak, którego Jusii się obawiał, w finale borykał się z kłopotami technicznymi w swojej Skodzie Fabii i ostatecznie ukończył zawody na szóstej pozycji.
Piotr Tyszkiewicz był najszybszym polskim zawodnikiem. IX rundę MERC w Słomczynie ukończył w finale B, finiszując na drugiej pozycji. W klasyfikacji końcowej pojawił się na siódmym miejscu w klasie. Tomasz Nowak ukończył rundę MERC Słomczyn na dziesiątym miejscu a Mikołaj Kasiborski zajął trzynaste miejsce w dywizji 1A.
Zaskakująco zakończyła się rywalizacja w dywizji 2. Faworyci zostali pokonani przez Dereka Tohilla. Zawodnik z Irlandii debiutował w Słomczynie i sięgnął po najwyższe miejsce na podium w Mistrzostwach Europy Rallycross tej dywizji. Drugi był Roman Castoral, a na trzeciej pozycji finał A jak i całe zawody ukończył Łukasz Tyszkiewicz.
Finał B RX Cup to awans Andrzeja Grigorjewa. Pozostali rywale zaciekle walczyli o dalsze pozycje. Druga finiszowała Patrycja Stępniewska wyprzedzając Patricka Mertensa, który miał wyraźne problemy z opanowaniem auta w biegu finałowym.
W finale A Per Niklas Loov zdecydowanie wysunął się na prowadzenie i z każdym okrążeniem toru powiększał swoją przewagę nad konkurentami. Łukasz Zoll skupił się na walce z Josem Sterkensem, który poprzez swój błąd ułatwił Polakowi wygranie rywalizacji -obrócił się na jednym z zakrętów tracąc swoją pozycję. Ostatecznie Sterkens nadrobił straty i zbliżył się do Łukasza jednak meta była blisko i finiszował tuż Zollem.
Zawody zakończyły się w niedzielne popołudnie i mimo, iż pogoda nie rozpieszczała kibiców –było zimno i wiało – zawodnicy rozgrzewali walką na torze zachęcając do gorącego kibicowania. Następna runda już za rok – każdy, kto był, powinien zapisać w miesiącu wrześniu przypomnienie o kolejnej rundzie Mistrzostw Europy 2009, bo na pewno będą gorące emocje i mamy nadzieję, że słońce nas nie zawiedzie.
| |