|
Powiązane linki:
Wyniki IX rundy MPRC w Toruniu < zdjęcia z zawodów w Toruniu <
|
| Wypowiedzi zawodników po MPRC w Toruniu | 13.10.2008, 19:53
Łukasz Zoll: "Niestety jazda w Toruniu była tylko i wyłącznie dla frajdy, bez walki po awariach Andrzeja i Tomka .... szkoda ! Łączenie klas na tych zawodach było ok., chociaż naszą klasę powinno się łączyć z DIV 1 a nie z 1A i DIV IV.
Zakończyliśmy sezon z dobrymi wynikami, zaliczyłem najwięcej startów w tym
roku jeśli chodzi o zawodników Rallycrossowych, poznałem nowe tory w
Austrii i na Węgrzech. "
Łukasz Zoll c.d: "Wywalczyłem dobre 7 miejsce w ERC. Sezon zawdzięczam Markowi, Piotrkowi, Darkowi i Karolowi z firmy PIT STOPS oraz Witkowi i Arturowi oraz
sponsorom firmie Galposter, Quaker State, Beta, ATS, Pirelli oraz Piotrowi
Cybulskiemu z firmy KAIZEN, Pepe Verde i JADALNIA !!!
Już teraz szykujemy się do przyszłego sezonu który zaczyna się na początku
kwietnia w Anglii. Plany są ambitne, ale jak cały ten sport jest
uzależniony od sponsorów z którymi cały czas rozmawiamy. Liczę bardzo że wszystko się ułoży i będziemy mogli pokazać się z dobrej strony.
Chciałem również na koniec podziękować wszystkim którzy pomagają przy
promocji Rallycrossu w Polsce a przede wszystkim autoklubowi !
Mam nadzieje że przyszły rok będzie jeszcze bardziej widoczna w mediach
nasza dyscyplina !!!"
Bohdan Ludwiczak: "W sobotę rano przeszedłem się po umownie nazywanym ,,torem” lotnisku w Toruniu I przeżyłem szok. Przez rok nikt tam nic nie remontował tylko eksploatował tor na maxa a na mające się odbyć Mistrzostw Polski nawieziono piachu z trawą żeby stworzyć pozory przygotowania toru i wyrwać ostatnie 5 zł. z tego terenu za organizację zawodów. ( Oczywiście kosztem totalnych zniszczeń w samochodach zawodników). Tumany czarnego kurzu uniemożliwiające jazdę zawodników z tyłu stawki, a kibicom oglądanie walki zawodników na torze, betonowe elementy ukryte pod cienką warstwą piachu z trawą wybijające samochód na pół metra w górę, łamiące zawieszenia i koła w samochodach. Zawodnicy, którzy próbowali omijać te zasadzki organizatora otrzymywali szybciutko karne sekundy za jazdę poza torem. Na tle pozostałych torów, na których miałem okazję się ścigać w tym roku: Słomczyn, Węgry, Czechy i Austria był to wstyd i żenada. Proponuję żeby ktoś z organizatorów zdobył się na malutkie oficjalne „ przepraszam” w stosunku do zawodników, którzy zapłacili 600 zł. W zamian otrzymali pakiet zniszczeń w swoich samochodach zamiast sportowej rywalizacji na „szutrowej trasie”. A teraz optymistycznie – frekwencja w mojej klasie dopisała. Pojawiły się nowe bardzo mocne samochody z doświadczonymi kierowcami. W biegu finałowym startowałem pełen optymizmu z pierwszej linii. Oczywiście ruszyłem pierwszy I składając się w prawy zakręt Po starcie otrzymałem potężne uderzenie w tył I bok mojego samochodu, co spowodowało urwanie zawieszenia w moim aucie. Jechałem do końca 6 okrążeń toru bez przedniego koła wyprzedzając po drodze ubiegłorocznego mistrza polski i jechałbym dalej nawet na jednym kole ciągle wierząc, że wygram – taki już jestem… dopóki piłka w grze.
Krzysztof Skorupski: Tor w Toruniu może nie dostarcza tyle frajdy z jazdy co np tor w Nyirad, czy nie jest tak profesjonalnie przygotowany jak tor w Melku, ale mimo to bardzo mi się podobał... Szczególnie podwójny lewy i ostry prawy po nim, gdzie bardzo często stawiało mnie na 2 koła co w biegu handicapowym mało nie spowodowało rolki:)
Sporym utrudnieniem były odcinki "szutrowe" które po pewnym czasie zaczęły przypominać tor z przeszkodami...Moim głównym celem na początku sezonu było zbliżenie się do czołówki MPRC, dlatego tez jestem bardzo zadowolony z wyników w tym sezonie. Zawdzięczam to głownie poświęceniu mojego taty oraz całej rodziny a także ciężkim treningom. Już nie mogę się doczekać przyszłego sezonu i mam nadzieje ze tak jak i w tym, jazda będzie mi sprawiała mnóstwo frajdy...:D
Kamil Komoński: Chciałbym zacząć , od tego ze bardzo się ciesze z uzyskanego wyniku na
koniec sezonu i zdobycie Vice-Mistrza Polski ze stratą jednego pkt do
Mistrza.
Za cały sezon chciałbym serdecznie podziękować moim sponsorom, rodzicom - którzy umożliwiają mi start w każdej rundzie MPRC. Oraz podziękować
moim mechanikom, którzy nigdy się nie poddali się i potrafili zrobić
rzeczy nie możliwe od ręki.
Miałem sporego pecha w tych zawodach , dwa biegi ukończyłem na słabych pozycjach, a w trzecim nie wystartowałem. Finale B startowałem z
3miejsca. Udało mi się wygrać i wystartować w Finale A, ale nie
potrzebny atak na Grześku.N , spowodował ze dostałem czarna flagę i
ukończyłem zawody na 6 miejscu.
Co do miejsca w generalce to na 100% jeszcze nie jestem pewny , bo
jest troszkę zamieszania w PZM z oficjalnymi wynikami ale z moich
obliczeń jestem Vice-Mistrzem , i tak powinno zostać.
Łukasz Figiel: Ostatnia runda w Toruniu była dla mnie bardzo wycieńczająca z powodu
uszkodzenia skrzyni w pierwszym biegu kwalifikacyjnym, czułem się nie
komfortowo z faktem ze będę musiał walczyć ze skrzynia do końca zawodów. Z
każdą rundą było coraz gorzej, ale udało się dotrwać do końca i ukończyć
zawody.
W biegu finałowym byłem skutecznie blokowany przez młodego zawodnika
Mateusza Tyszkiewicza, którego chwale za wole walki, jednak w wyniku
sportowej rywalizacji doszło do kolizji i postawiło mój samochód bokiem.
Szczęśliwym trafem udało się kontynuować jazdę do samej mety.
Rafał Maliński: Przyjechałem na tor w Toruniu w niezbyt dobrym humorze. Na rozgrywanym w piątek Rajdzie Dolnośląskim zepsuły mi się 3 samochody z treningówką włącznie, a jedynym odcinkiem, jaki udało mi się ukończyć był prolog. Limit pecha na ten weekend został jednak wyczerpany i na zawodach w Toruniu po raz pierwszy udało mi się ukończyć na wysokich miejscach wszystkie wyścigi, w których startowałem. Dobre pozycje bardzo mnie zadziwiły ponieważ koledzy lepiej znają ten tor, a ja jeździłem tam ostatnio rok temu, kiedy to po raz pierwszy prowadziłem Fiata Seicento. Po sezonie doświadczeń wiem już jak należy jeździć, żeby nie zostawać po 3 sekundy na okrążeniu za czołówką.
Kwalifikacje ukończyłem 2 razy na 4-tym i raz na 5-tym miejscu. Byli jednak zawodnicy, którzy mieli po 2 lepsze wyniki, więc równa jazda wystarczyła na pierwsze pole w finale B. Na starcie wyprzedził mnie jednak Kamil Komoński i mimo, że przez cały dystans próbowałem go dogonić to on pierwszy minął linię mety. Widocznie był bardziej zdeterminowany ponieważ on walczył o tytuł mistrza Polski, a dla mnie były to zawody pocieszenia.
Cieszy mnie fakt, że pod koniec sezonu osiągnąłem tempo zbliżone do czołówki. To dobry prognostyk na następny rok."
Piotr Naszkowski: "Tor bardzo ciekawy dobra organizacja wspaniała rywalizacja
W kwalifikacjach udało mi się wejść do finału A.
Niestety z powodu awarii skrzyni biegów nie ukończyłem biegu finałowego.
Trochę szkoda szło mi dobrze ale to mój pierwszy sezon w Mistrzostwach Polski i myślę że należny potraktować to jako zbieranie doświadczeń i myśleć o nowym sezonie. "
Adam Kozak: Przyjechałem do Torunia ze świadomością, że między mną, Bogdanem Ludwiczakiem i Witkiem Starobratem rozegra się walka o tytuły.
Ludwiczak był w najbardziej komfortowej sytuacji, jego przewaga nade mną sięgała 3 punktów w klasyfikacji sezonu. Postanowiłem więc skupić się na walce o tytuł wicemistrzowski.
W związku z tym, że tor nie był w najlepszym stanie, szczególnie szutrowa część była bardzo zniszczona, uderzyłem o jakiś kawałek betonu skrzynią biegów i straciłem drugi bieg. To zajście miało miejsce na 1 okrążeniu pierwszej kwalifikacji, więc w zasadzie przez całe zawody byłem zmuszony podróżować bez "dwójki" - co na toruńskim torze jest bardzo kłopotliwe.
Mimo wszystko udało mi się wywalczyć czwarte pole do startu w finale.
Po starcie, "spięły" się ze sobą trzy samochody (w tym Bogdan który urwał koło). Udało mi się ominąć to zajście i dojechać do mety na drugim miejscu - za Piotrkiem Dyjakiem. Po szybkim podliczeniu punktów okazało się, że ich liczba gwarantuje mi tytuł Mistrza Polski dywizji 1."
Marcin Wicik: "Auto powinno zadebiutować miesiąc wcześniej, ale ze względu na testowanie bioetanolu jako paliwa wszystko się przedłużało.
Strojenie takiego układu zasilania paliwem jest bardzo skomplikowane i dlatego auto sprawiało tyle problemów podczas zawodów. Co chwile testowaliśmy nowe regulacje, które przynosiły różne efekty.
Dopiero w biegu finałowym udało nam się ustawić samochód na poziomie 420KM, czyli około 70% jego całkowitej mocy.
Niestety podczas wychodzenia na prowadzenie po starcie uderzyłem w samochód Ludwiczaka, który nagle zwolnił a ja przejechałem po nim wyskakując na metr do góry. Ten 'racing acident' uniemożliwił mi dalszą jazdę w finale.
Co do planów na przyszłość jesteśmy na początku budowy dwóch zupełnie nowych samochodów, którymi chce zadebiutować w całym cyklu Mistrzostw Europy w roku 2009.Moge tylko zdradzić że Fiesta którą mogliście oglądać w Toruniu jest początkiem wdrażania większego planu na najbliższe lata."
Piotr Dyjak: "Bardzo mnie cieszy to zwycięstwo, a szczególnie dużo satysfakcji dostarczyła mi rywalizacja z Marcinem i jego nową Fiestą. Myślę, że trudne warunki na torze oraz perfekcyjne przygotowanie mojego Lancera dały przewagę, którą udało się wykorzystać.
W tym miejscu chcę podziękować Piotrkowi i Tomkowi z SuperEvo oraz mojej ekipie serwisowej za ofiarną pracę i zaangażowanie.
Niezbyt liczne starty w tym sezonie wykluczyły mnie z walki o tytuł mistrza, ale zwycięstwa we wszystkich startach w których brałem udział pozwalają z optymizmem patrzeć na przyszły rok."
Mateusz Tyszkiewicz: "Toruńska runda zakończyła sezon 2008. Dla mnie był to trzeci start. Tor zrobił na mnie spore wrażenie mimo to, że nie był do końca dobrze przygotowany. Jest bardziej techniczny od tego w Słomczynie. Przez to, że nie miałem sprawnej szpery sporo traciłem na starcie i odcinkach szutrowych. Po czasówce okazało się, że jestem 7 co było dla mnie sporym
zaskoczeniem. Uważałem, że będzie gorzej ponieważ na szybszym okrążeniu
w ostatnim nawrocie nie wszedł mi bieg i straciłem trochę czasu. W kwalifikacjach podróżowałem ze zmiennym szczęściem. W jednym z biegów po tym jak zostałem uderzony okazało się, że pękła mi tylna belka. Na szczęście mechanikom udało się ją pospawać i pojechałem dalej. W finale
B startowałem z 4 pola. Był to bardzo ciekawy i emocjonujący bieg za sprawą walki z Łukaszem Figlem. Niestety nie udało mi się go ukończyć ponieważ za sprawą kontaktu z innym zawodnikiem puściły spawy i był problem z tylną belką (samochód zrobił się bardzo skoczny). Z zawodów jestem bardzo zadowolony. Jechało mi się dobrze i zdobyłem kolejne doświadczenia."
| |